Wywiad z Przewodniczącym PKW Sylwestrem Marciniakiem dla Dziennika Gazety Prawnej

– My wskazujemy zagrożenia. Decyzja, czy przesunąć wybory, wymaga uchwalenia ustawy, a to kompetencja parlamentu. Istotne jest, by wynik wyborów był uznany przez wszystkich. Przy organizowaniu obu głosowań niemal równolegle na pewno pojawi się dużo zagrożeń związanych z finansowaniem i przebiegiem kampanii – mówi Przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej Sylwester Marciniak.

Znów czeka nas dyskusja o przesunięciu wyborów - tym razem samorządowych. Bo wypadają tuż koło parlamentarnych.

Głosowania powinny zawsze odbywać się w terminach przewidzianych prawem. W przypadku wyborów parlamentarnych wynika to wprost z konstytucji i kodeksu wyborczego - elekcje do Sejmu i Senatu muszą być zarządzone przez prezydenta nie później niż 90 dni przed końcem kadencji Sejmu. Kadencja izby rozpoczęła się 12 listopada 2019 r., czyli wybory najpóźniej powinny odbyć się 12 listopada 2023 r. A jako że musi to być dzień wolny, mamy cztery terminy: 15 października, 22 października, 29 października lub 5 listopada. Te wybory prezydent musi zarządzić najpóźniej 14 sierpnia 2023 r.

I pojawia się problem, bo kampanie parlamentarna i samorządowa nałożą się na siebie.

Powinniśmy uderzyć się w pierś: gdy w 2018 r. Sejm wprowadzał zasadę dwukadencyjności i wydłużał kadencję samorządowców z czterech do pięciu lat, nikt - ani parlamentarzyści, ani eksperci, ani PKW - nie zwrócił uwagi, że wskutek tej operacji w 2023 r. nałożą się na siebie wybory parlamentarne i samorządowe. Kodeks wyborczy mówi, że wybory samorządowe premier zarządza nie wcześniej niż na cztery miesiące i nie później niż na trzy miesiące przed upływem kadencji rad. Ostatnie wybory odbyły się 21 października 2018 r., a więc koniec kadencji samorządów przypada 21 października 2023 r. A więc szef rządu winien zarządzić te wybory w okresie od 21 czerwca do 21 lipca 2023 r. Dzień głosowania musi być w okresie między 21 września a 14 października 2023 r., czyli w rachubę wchodzi 24 września, 1 października lub 8 października. A w wyborach samorządowych odbywa się jeszcze druga tura. Często też zapominamy, że wybory to nie tylko dzień głosowania. Mamy przecież kampanię wyborczą, która toczy się - w formule prekampanii - jeszcze przed zarządzeniem elekcji, potem właściwa kampania wyborcza, o której mowa w kodeksie wyborczym. Do tego dzień głosowania poprzedzają ponad dwa miesiące przygotowań organizacyjnych. Ostatnie wybory samorządowe odbyły się 21 października 2018 r., ale już 27 sierpnia upływał termin na zgłaszanie komitetów wyborczych, a 6 września kandydatów na członków terytorialnych komisji wyborczych. Kalendarz wyborczy precyzyjnie mówi, kiedy upływają terminy poszczególnych czynności wyborczych. Tak więc w 2023 r. nałożą nam się dwie procedury dotyczące wyborów parlamentarnych i samorządowych.

Gdyby wybory samorządowe zorganizować w najwcześniejszym możliwym terminie - 24 września, zaś parlamentarne w najpóźniejszym - 5 listopada, okres pomiędzy nimi wyniósłby aż sześć tygodni. Za mało?

Druga tura w głosowaniu lokalnym skróciłaby ten czas o dwa tygodnie. Ale choć nie ma przepisów, które zakazywałyby równoległego przeprowadzenia wyborów parlamentarnych i samorządowych, trzeba mówić o zagrożeniach wynikających z takiego rozwiązania. Weźmy np. rozliczenie komitetów wyborczych. Aż 70 proc. kandydatów w wyborach parlamentarnych startuje także w wyborach samorządowych; są najpierw kandydatami np. na wójta, a potem na posła. Na tym tle może być wiele protestów wyborczych dotyczących sposobu rozdzielenia kampanii i ich finansowania, a w praktyce w wielu przypadkach pewnie nie byłoby nawet możliwości ich rozdzielenia. Pytanie też, czy ktoś, kto startuje jednocześnie w obu elekcjach, nie będzie miał przewagi nad tymi, którzy biorą udział tylko w jednej.

Czyli pana zdaniem lepiej byłoby wybory samorządowe przełożyć?

Istotne jest, by wynik wyborów był uznany przez wszystkich. Przy organizowaniu obu głosowań niemal równolegle na pewno pojawi się dużo zagrożeń związanych z finansowaniem i przebiegiem kampanii. Dlatego ja bym nie ryzykował. Gdyby trzeba było zdecydować, które wybory powinniśmy przenieść, to wskazałbym na samorządowe. Choćby z tego względu, że kadencja samorządów nie jest chroniona konstytucyjnie. Ale to moje zdanie.

O ile je przesunąć? O pół roku? O rok?

Słyszę różne propozycje, ale uważam, że należy przełożyć tylko o tyle, by one się nie nakładały z parlamentarnymi.

Mówi pan o tym, jak ważne jest, by wyniki wyborów nie były kwestionowane. Ale dyskusja o przesuwaniu wyborów samorządowych dotyczy już tego, jak do tego przesunięcia w legalny sposób doprowadzić.

Bez przesunięcia wyborów musimy mieć świadomość, że też mogą być masowo kwestionowane. Każda najdrobniejsza nieprawidłowość będzie z pewnością podnoszona, a przy takim spiętrzeniu czynności do wykonania o błąd ludzki nietrudno. Dlatego uważam, że wszystkie strony polityczne powinny się spotkać i to uzgodnić.

I nie widzi pan tu roli dla PKW?

My wskazujemy zagrożenia. Decyzja, czy przesunąć wybory, wymaga uchwalenia ustawy, a to kompetencja parlamentu.

Rzecznik praw obywatelskich powiedział nam („Będę obserwował sytuację”, Magazyn DGP z 2 września 2022 r.), że zanim zaczniemy dyskusję o przesuwaniu wyborów, należałoby zwrócić się do PKW i Krajowego Biura Wyborczego o wydanie opinii, bo to organy mające najlepszą wiedzę w tej materii. Czy ktokolwiek z rządu czy z PiS nawiązał z wami kontakt?

Na razie poprosili nas o spotkanie jedynie przedstawiciele Fundacji Batorego, którzy sugerowali, że jednak lepiej będzie przesunąć wybory samorządowe. Profesor Krzysztof Urbaniak podkreślał nawet, że to my powinniśmy mieć decydujący głos w sprawie. Tylko trzeba mieć świadomość tego, że PKW w konstytucji nie ma. Jesteśmy apolityczni, wskazujemy na zagrożenie, natomiast decyzja o terminie wyborów w jednym przypadku należy do prezydenta, w drugim do premiera. A sama kwestia przesunięcia ich terminu musi być przyjęta przez Sejm i Senat oraz zaakceptowana przez prezydenta. I tu nie ma innej możliwości.

Pełna treść rozmowy: Przewodniczący PKW: Ja bym nie ryzykował. Wybory samorządowe należy opóźnić [WYWIAD]

Rejestr zmian

  • Data utworzenia

    21-09-2022 10:43

    Wprowadził:

    Marcin Chmielnicki

Nasza strona korzysta z plików cookies w celu gromadzenia anonimowych statystyk, jeśli nie blokujesz tych plików, to zgadzasz się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia. Możesz samodzielnie zarządzać plikami cookies w ustawieniach przeglądarki

Zamknij